Często wchodząc do księgarni, szukam na półkach z magazynami nie tylko nowości, ale też tytułów nieco zapomnianych, tych, które lubię najbardziej czy takich, w których zachwycają mnie fotografie. Moja osobista biblioteka to szalony zbiór różnych tytułów prasowych i książkowych. Uwielbiam magazyny za teksty, które potrafią poszerzyć mój horyzont patrzenia na różne rzeczy, ale też za zdjęcia dające mi wiele inspiracji do pisania.

Chciałbym teraz przedstawić Wam magazyny, które lubię czytać najbardziej.

 

LABEL

Istne szaleństwo designu i prostoty. Magazyn „Label” już na pierwszy rzut oka zaskakuje oryginalną okładką i projektem graficznym. Można powiedzieć, że każdy numer ma swoją duszę. Design, architektura, ludzie, natura, piękno, styl życia i niebywałe miejsca – to jego tematy przewodnie. Pierwszy numer dorwałem w księgarni kilka miesięcy temu, był to już ostatni egzemplarz, lada moment miało pojawić się nowe wydanie. Z zaciekawieniem wertowałem kartki, aż w końcu go kupiłem. Była to bardzo dobra decyzja, ponieważ stał się moim ulubionym tytułem. Jego dużym plusem jest to, że ma dwie wersje językowe – polską i angielską. Dzięki „Labelowi” możemy dowiedzieć się o nieznanych nam wcześniej osobowościach ze świata sztuki, architektury i mody. Każdy numer serwuje nową dawkę emocji i przeżyć. Uwielbiam dział architektura i styl życia, a także fotografie, zawsze zjawiskowe i na czasie.

 

K MAG

Szalonych artystów znałem dotychczas tylko z Instagrama lub Tumblra, ale dzięki temu magazynowi mój świat artystyczny obrócił się o 180 stopni. Znajdziemy w nim różne działy: film, muzyka, design, styl i okiem komara. To, co najbardziej kocham w tym magazynie, to teksty, które są na wysokim poziome, ale zawierają nutę nostalgii. Każdy numer przynosi autorską, artystyczną sesję. Patrząc na zdjęcia, można próbować odgadnąć, jaki był temat przewodni w głowie fotografa. Przedstawienie postaci, stylu i zachowania jest nowe i niesamowite. W „K Magu” nie brakuje wywiadów i nowości z wybiegów czy kin.

 

 

SMAK

Po prostu „magazyn wokół stołu”. Już tytuł zapowiada, że podczas lektury będziemy odgrywać nieziemskie smaki zapisane na papierze. Patrząc na zdjęcia, ma się ochotę od razu ruszyć do kuchni i ugotować coś samemu. W każdym numerze znajdziemy serię przepisów na dania wpisujące się w daną porę roku. Można też znaleźć w nim wiele pomysłów na prezenty dla bliskich i dla siebie. Jak zawsze zwracam uwagę na zdjęcia, które w „Smaku” przedstawiają najczęściej celebrowanie jedzenia przez różnych ludzi. Magazyn informuje również o najnowszych książkach kulinarnych i miejscach, które warto odwiedzić.

 

USTA

Magazyn „Usta” odkryłem przypadkowo, szukając pośród półek mojego ulubionego „Kukbuka”. On również pokazuje celebrowanie jedzenia, ale w połączeniu z wywiadami z twórczymi osobami, artystami, koneserami jedzenia i restauratorami. Jego podtytuł brzmi: „Jemy, mówimy, całujemy” – nic dodać, nic ująć. W każdym numerze znajdziemy autorskie sesje zdjęciowe z jedzeniem w roli głównej. Zawsze chętnie szukam w „Ustach” przewodników po restauracjach, a przede wszystkim wspomnianych wywiadów, które są zawsze zjawiskowe, zaskakujące, dają poczucie radości i samorealizacji. Lubię ten magazyn za to, że kształci mój pogląd na kuchnię i daje możliwość spojrzenia inaczej na różne sprawy.

 

 

KUKBUK

Z „Kukbukiem” nigdy jeszcze się nie nudziłem. To magazyn kulturalno-kulinarny wydawany co dwa miesiące, co jakiś czas wychodzi także wydanie specjalne o określonym temacie przewodnim. „Kukbuk” to przede wszystkim magazyn dla smakoszy. Lubię go za przekaz tekstowy, zdjęcia, grafikę. Każde nowe wydanie zabiera mnie w podróż do świata kulinarnego i kulturalnego, na przykład numer pod hasłem „Chinatown” przyniósł mi sporą dawkę chińskiego jedzenia, obyczajów i kultury. Fotografie są zawsze piękne, na czasie i dopasowane do tematu numeru.

 

 

FOOD & FRIENDS

Kolejny magazyn kulinarny z mojej kolekcji. Głównym tematem są w nim ludzie celebrujący jedzenie i urokliwe miejsca w Polsce i za granicą. Każdy numer zawiera wywiady z blogerkami i blogerami kulinarnymi, szefami kuchni i znanymi osobami ze świata kulinarnego. Lubię go za to, że pokazuje, jak celebrować jedzenie i jak żyć w zgodzie z samym sobą, jedząc dane potrawy. Na końcu magazynu można znaleźć szereg wykwintnych przepisów zilustrowanych fotografiami, które ma ochotę zjeść W okresie letnim magazyn „Food&Friends” daje mi dawkę pozytywnej energii.

 

PRZEKRÓJ

Nie wyobrażam sobie mojej biblioteki bez „Przekroju”. To pozycja obowiązkowa! Dynamicznie opisuje życie i kulturę, do tego oprawione w świetną szatę graficzną. Można się z nim udać w podróż do polskich wsi, klubów książkowych czy do parku. Czyta się go z ogromną przyjemnością. Lubię go za to, że pokazuje mi codzienne życie wielu ludzi i za projekt, przypominający polskie projektowanie graficzne z lat dwudziestych XX wieku.

Jeśli artykuł się Tobie spodobał to proszę o udostępnienie!

 

Tekst: Kuba Wiśnik

Fotografia: Patrycja Pioch

 

 

 

 

Share Button